Moja teściowa była moją przyjaciółką. A potem odkryłam, że przez lata pomagała mojemu mężowi mnie zdradzać…
— Znowu nie wrócił na kolację — powiedziałam do siebie, patrząc na zegar, który wskazywał 21:43. W kuchni pachniało jeszcze rosołem, który przywiozła mi teściowa. „Żebyś nie czekała głodna, kochanie” — powiedziała z troską, głaszcząc mnie po ramieniu. Usiadłam przy stole, próbując nie płakać. Telefon zadzwonił. To była ona.
— Kasiu, nie martw się, Michał miał dziś awarię w firmie. Dzwonił do mnie, mówił, że wróci późno. Zjedz coś, odpocznij — jej głos był ciepły, niemal matczyny. Poczułam ulgę. Przecież ona by mnie nie okłamała. Była rodziną. Była moją przyjaciółką.
Tak było od miesięcy. Michał coraz częściej wracał późno, czasem nie wracał wcale. Zawsze miał gotowe alibi: szkolenie, korki na trasie, awaria w pracy. Teściowa dzwoniła, tłumaczyła go, przywoziła jedzenie, czasem nawet zostawała ze mną na wieczór. — Nie rób scen, on ma teraz ciężki okres — powtarzała. Wierzyłam jej. Wierzyłam jej bardziej niż jemu.
Pamiętam dzień, kiedy wszystko zaczęło się sypać. Była sobota, miałam urodziny. Michał obiecał, że wróci wcześniej i zabierze mnie na kolację. Czekałam w sukience, którą kupiłam specjalnie na tę okazję. Minęła 18:00, potem 19:00… O 20:15 zadzwoniła teściowa.
— Kasiu, Michał miał dziś pilne spotkanie z kontrahentem. Nie gniewaj się na niego, dobrze? On tak bardzo się stara…
Wtedy coś we mnie pękło. Położyłam słuchawkę i zaczęłam płakać. Czułam się samotna jak nigdy wcześniej.
Kilka dni później przypadkiem zobaczyłam wiadomość na telefonie Michała. „Dziękuję za cudowny wieczór” — napisała jakaś Aneta. Serce mi zamarło. Przewinęłam dalej: „Twoja mama jest niesamowita! Dzięki niej nikt się nie domyśla”.
Zrobiło mi się niedobrze. Moja teściowa… Moja przyjaciółka…
Nie spałam całą noc. Rano zadzwoniłam do niej.
— Mamo… muszę z tobą porozmawiać.
Przyjechała szybko, jak zawsze z termosikiem zupy i ciepłym uśmiechem.
— Kasiu, co się stało? Wyglądasz okropnie…
— Wiedziałaś? — zapytałam cicho.
Zamarła na chwilę, po czym spuściła wzrok.
— Kasiu… Ja tylko chciałam chronić rodzinę…
— Chronić rodzinę? Pomagałaś mu mnie okłamywać! — krzyknęłam przez łzy.
— On jest moim synem… Nie rozumiesz… On był taki nieszczęśliwy… Ty ciągle czegoś chciałaś…
— Ja chciałam tylko miłości! Chciałam prawdy! — szlochałam.
Teściowa zaczęła płakać razem ze mną. — Przepraszam… Myślałam, że to minie… Że to tylko chwilowe…
Wtedy weszła moja mama, która akurat przyszła pożyczyć cukier. Zobaczyła nas obie zapłakane.
— Co tu się dzieje?
— Michał mnie zdradza… A jego mama o wszystkim wiedziała — powiedziałam przez łzy.
Moja mama spojrzała na teściową z pogardą.
— Jak mogłaś? Przecież ona ci ufała!
Teściowa zaczęła się tłumaczyć:
— Ja tylko chciałam dobrze…
— Dobrze dla kogo? Dla siebie? Dla syna? A o Kasi pomyślałaś?
Wtedy usłyszałyśmy trzaśnięcie drzwiami. Michał wrócił do domu.
— Co tu się dzieje? — zapytał zdziwiony.
Podniosłam głowę i spojrzałam mu prosto w oczy.
— Wiem o wszystkim. O Anecie. O waszych spotkaniach. O tym, że twoja mama ci pomagała mnie okłamywać.
Michał pobladł.
— Kasiu… Ja… To nie tak…
— To dokładnie tak! — krzyknęłam. — Przez lata robiłeś ze mnie idiotkę! A twoja matka ci w tym pomagała!
Teściowa próbowała go bronić:
— Michałku, powiedz jej prawdę…
Michał usiadł ciężko na krześle.
— Przepraszam… Nie chciałem cię ranić… To wszystko wymknęło się spod kontroli…
Wtedy moja mama podeszła do mnie i objęła mnie ramieniem.
— Kasiu, chodź do mnie na kilka dni. Musisz odpocząć od tego wszystkiego.
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z domu, w którym przez lata czułam się bezpieczna. Teściowa próbowała mnie zatrzymać:
— Kasiu! Proszę cię! Nie rób tego rodzinie!
Odwróciłam się i spojrzałam jej prosto w oczy:
— To wy zrobiliście to rodzinie.
U mamy długo nie mogłam dojść do siebie. Każda wiadomość od Michała bolała jak nóż w serce. Teściowa dzwoniła codziennie, błagała o wybaczenie. Ale ja nie potrafiłam już jej zaufać.
Po kilku tygodniach Michał przyszedł do mnie z kwiatami.
— Kasiu, proszę cię… Zacznijmy od nowa…
Spojrzałam na niego i poczułam pustkę.
— Jak mam ci zaufać? Jak mam zaufać komukolwiek?
Dziś mieszkam sama z córką. Teściowa czasem przynosi zupę pod drzwi i zostawia karteczkę: „Przepraszam”. Ale ja już nie otwieram drzwi.
Czasem zastanawiam się: czy można wybaczyć zdradę podwójną – męża i tej osoby, którą uważało się za drugą matkę? Czy kiedykolwiek będę jeszcze umiała zaufać komukolwiek?