Usłyszałam od matki, że „ojciec zapłacił i mnie zabrał” — niby jestem psycholożką, a do dziś nie umiem tego w sobie poukładać
Dopiero po ostatniej rozmowie z matką zrozumiałam, że całe życie noszę w sobie coś, czego nie załatwiły ani studia, ani terapia, ani praca z ludźmi. Z zewnątrz mam poukładane życie i zawód, w którym pomagam innym, ale w środku wciąż wracam do tego, że jako dziecko czułam się jak ciężar, którego ktoś się pozbył. Boję się, że mimo całej świadomości i pracy nad sobą mam w sobie ten sam chłód, od którego całe życie uciekam.