Cień ojca: Historia, której nie da się zapomnieć
Wszystko zaczęło się od trzaśnięcia drzwiami. Był listopadowy wieczór, deszcz bębnił o szyby, a ja, siedząc przy kuchennym stole, usłyszałem głos mojej żony: – Andrzeju, nie zapomnij, że dziś przychodzi Ola ze swoim chłopakiem! Proszę cię, bądź miły. – Jakbym kiedykolwiek był inny – mruknąłem pod nosem, ale w środku czułem napięcie. Moja córka, Aleksandra, była moim oczkiem w głowie. Miała dwadzieścia dwa lata i właśnie kończyła studia na Uniwersytecie Warszawskim. Jej matka, Małgorzata, była kobietą twardą i wymagającą – zawsze pilnowała porządku w domu i w rodzinie. Ja zaś… ja miałem swoje sekrety.
Ola weszła do mieszkania z chłopakiem. Przedstawiła go: – To jest Michał. Michał Nowicki. – Dzień dobry, panie Andrzeju, pani Małgorzato – powiedział z uśmiechem. Był wysoki, szczupły, miał ciemne włosy i spojrzenie, które wydało mi się dziwnie znajome. Uścisnąłem mu dłoń i poczułem dreszcz na plecach. Przez chwilę miałem wrażenie, że patrzę na kogoś z własnej rodziny.
Kolacja przebiegała spokojnie. Małgorzata zadawała pytania o studia, o plany na przyszłość. Michał odpowiadał grzecznie, czasem żartował. Ola patrzyła na niego z zachwytem. Ja jednak nie mogłem oderwać wzroku od jego twarzy. W pewnym momencie Michał wyjął portfel i pokazał zdjęcie swojej matki: – To moja mama, Anna Nowicka. Zawsze mnie wspierała. – Anna… – powtórzyłem cicho i poczułem, jak świat wiruje.
Dwadzieścia trzy lata temu byłem innym człowiekiem. Pracowałem wtedy w Łodzi jako przedstawiciel handlowy. Często wyjeżdżałem w delegacje, a Małgorzata zajmowała się domem i naszym synem, który zmarł nagle na zapalenie opon mózgowych. Po jego śmierci nasze małżeństwo zaczęło się sypać. Szukałem pocieszenia gdzie indziej.
Annę poznałem podczas jednej z delegacji do Poznania. Była kelnerką w hotelowej restauracji. Miała jasne włosy i uśmiech pełen ciepła. Zaczęliśmy rozmawiać, potem spotykać się częściej. Wiedziała, że jestem żonaty, ale nie przeszkadzało jej to. Byliśmy razem kilka miesięcy – dla mnie to była ucieczka od bólu i pustki po stracie syna.
Pewnego dnia Anna powiedziała mi: – Andrzej, jestem w ciąży. Nie oczekuję od ciebie niczego, tylko chciałam, żebyś wiedział. Zamurowało mnie wtedy. Wróciłem do Warszawy i próbowałem zapomnieć o wszystkim. Anna przestała odbierać telefony. Po kilku miesiącach dostałem list: „Urodziłam syna. Nazwałam go Michał.”
Nigdy nie powiedziałem o tym Małgorzacie. Nasze życie powoli wracało do normy, a po kilku latach urodziła się Ola – nasze drugie dziecko, nasze nowe światło w ciemności.
Teraz siedziałem przy stole naprzeciwko własnego syna i nie wiedziałem, co robić.
Po kolacji Małgorzata poszła do kuchni z Olą, a ja zostałem sam z Michałem w salonie.
– Michał… twoja mama… Anna…
– Tak? Zna pan ją?
– Kiedyś… pracowałem w Poznaniu. Może ją spotkałem.
– Mama rzadko mówi o przeszłości – odpowiedział chłopak i spojrzał na mnie badawczo.
Tej nocy nie mogłem zasnąć. Wpatrywałem się w sufit i czułem narastający lęk. Co jeśli Ola i Michał są rodzeństwem? Co jeśli dopuściłem do tragedii?
Następnego dnia zadzwoniłem do Anny.
– Halo?
– Anna? Tu Andrzej…
– Andrzej? Po tylu latach? Czego chcesz?
– Muszę wiedzieć… Michał… czy on jest moim synem?
Po drugiej stronie zapadła cisza.
– Tak – powiedziała w końcu cicho. – Ale nigdy nie chciałam ci burzyć życia.
– Ola… moja córka… oni są razem.
Anna westchnęła ciężko.
– Nie wiedziałam… Michał nic nie wie o tobie.
Przez kolejne dni chodziłem jak cień. Unikałem rozmów z Małgorzatą i Olą. W końcu zebrałem się na odwagę i poprosiłem Olę o rozmowę.
– Córeczko… muszę ci coś powiedzieć.
– Tato? Co się dzieje?
– Michał… on może być twoim bratem.
Ola pobladła.
– Co ty mówisz?!
Opowiedziałem jej wszystko – o Annie, o tamtych czasach, o liście sprzed lat.
Ola zaczęła płakać.
– Jak mogłeś?! Jak mogłeś to przede mną ukrywać?!
– Bałem się… chciałem was chronić.
– Chronić?! Przed czym? Przed prawdą?!
Wybiegła z domu trzaskając drzwiami.
Małgorzata dowiedziała się wszystkiego tego samego wieczoru. Krzyczała na mnie przez godzinę:
– Zniszczyłeś naszą rodzinę! Zdradziłeś mnie! I jeszcze naraziłeś Olę na taki koszmar!
Nie miałem nic na swoją obronę.
Przez kolejne tygodnie dom był pusty i zimny jak nigdy dotąd. Ola zamknęła się w sobie, przestała rozmawiać z Michałem. Chłopak próbował się z nią kontaktować, ale ona nie odbierała telefonów.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie Anna:
– Michał wie już wszystko. Powiedziałam mu prawdę.
– I co teraz?
– Jest załamany… Chciałby cię poznać.
Spotkaliśmy się w kawiarni na Mokotowie. Michał patrzył na mnie długo bez słowa.
– Dlaczego mnie zostawiłeś? – zapytał w końcu cicho.
– Bałem się… byłem tchórzem… Przepraszam cię za wszystko.
Michał spuścił głowę.
– Nie wiem, czy potrafię ci wybaczyć.
Minęły miesiące zanim Ola zaczęła ze mną rozmawiać. Małgorzata wyprowadziła się do siostry na kilka tygodni. Nasza rodzina rozpadła się na kawałki przez jeden sekret sprzed lat.
Dziś próbuję odbudować relacje z dziećmi i żoną. Michał czasem dzwoni, czasem milczy tygodniami. Ola wróciła na studia i powoli odzyskuje równowagę, ale już nigdy nie będzie taka sama jak dawniej.
Czasami patrzę w lustro i pytam siebie: czy jeden błąd może przekreślić całe życie? Czy można zasłużyć na przebaczenie po tylu latach milczenia? Może wy mi odpowiecie…