Wiosenne porządki, które rozbiły mój świat: Jak jedno popołudnie w garażu wystawiło nasze małżeństwo na próbę
– Po co ci te wszystkie pudła, Paweł? Przecież od lat tu leżą i tylko zbierają kurz! – krzyknęłam, zrzucając z półki kolejne kartony. Wiosenne słońce wpadało przez brudne okno garażu, rozświetlając tumany kurzu i moje narastające zdenerwowanie. Paweł stał w drzwiach, z rękami w kieszeniach, patrząc na mnie tym swoim spokojnym, nieprzeniknionym wzrokiem.
– To są moje rzeczy, Anka. Nie musisz wszystkiego ruszać – odpowiedział cicho, ale stanowczo.
Zawsze tak było. Ja – impulsywna, on – zamknięty w sobie. Przez osiem lat małżeństwa nauczyłam się z tym żyć. Ale tego dnia coś we mnie pękło. Może przez zmęczenie, może przez to, że ostatnio coraz częściej czułam się w naszym domu jak gość. Zamiast wspólnego śniadania – milczenie. Zamiast wieczorów przy filmie – on z laptopem, ja z książką. I te pudła…
Zaczęłam je otwierać jedno po drugim. Stare zeszyty z liceum, jakieś narzędzia, pamiątki po dziadku. W jednym z nich znalazłam kopertę zaadresowaną do Pawła, ale nigdy nieotwartą. Zdziwiło mnie to. Zerknęłam na niego – stał nieruchomo, jakby nagle przestał oddychać.
– Co to jest? – zapytałam, pokazując mu kopertę.
– Oddaj to – powiedział ostro, podchodząc do mnie szybkim krokiem.
– Paweł… – zaczęłam, ale wyrwał mi ją z ręki.
Wtedy zobaczyłam w jego oczach coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam: strach. Nie gniew, nie irytację – prawdziwy strach.
– To tylko stara sprawa z pracy – rzucił i schował kopertę do kieszeni.
Nie uwierzyłam mu. Zawsze był uczciwy, może nawet za bardzo. Ale teraz czułam, że coś przede mną ukrywa. Przez resztę dnia chodziłam jak struta. Wieczorem próbowałam zagaić rozmowę:
– Paweł, czy my jeszcze potrafimy ze sobą rozmawiać?
Westchnął ciężko i usiadł naprzeciwko mnie przy kuchennym stole.
– Anka… Ja wiem, że ostatnio jest między nami dziwnie. Ale nie wszystko musisz wiedzieć od razu. Są rzeczy… które trudno powiedzieć.
– Po ośmiu latach małżeństwa? – przerwałam mu. – Myślałam, że nie mamy przed sobą tajemnic.
Spojrzał na mnie smutno.
– Każdy ma jakieś tajemnice.
Nie spałam tej nocy. W głowie kłębiły mi się myśli: czy on mnie zdradza? Czy ma długi? Czy planuje odejść? Następnego dnia nie wytrzymałam i zadzwoniłam do mojej siostry Magdy.
– Anka, nie rób scen – powiedziała mi przez telefon. – Może to naprawdę nic ważnego?
Ale ja już nie potrafiłam odpuścić. Kiedy Paweł wyszedł do pracy, wróciłam do garażu i zaczęłam przeszukiwać pudła jeszcze raz. W jednym z nich znalazłam stary telefon komórkowy. Był rozładowany, ale po podłączeniu do ładowarki ożył. Przeglądając wiadomości, natknęłam się na SMS-y od kobiety o imieniu Marta.
„Paweł, musimy porozmawiać. Nie mogę dłużej tego ukrywać.”
„Proszę, odezwij się. To ważne dla nas obojga.”
Serce mi stanęło. Marta… Przypomniałam sobie, że kiedyś wspominał o koleżance z pracy o tym imieniu. Czy to możliwe? Czy przez te wszystkie lata żyliśmy w kłamstwie?
Wieczorem postawiłam sprawę jasno:
– Kim jest Marta?
Paweł pobladł.
– Skąd…? – zaczął, ale przerwałam mu:
– Znalazłam twój stary telefon. Przeczytałam wiadomości.
Usiadł ciężko na krześle i przez chwilę milczał.
– Marta była moją dziewczyną jeszcze przed tobą – powiedział w końcu cicho. – Zaszła wtedy w ciążę… Ale poroniła. Nigdy ci o tym nie mówiłem, bo… bo to bolało. Po latach odezwała się do mnie jeszcze raz. Chciała pogadać o tamtych czasach. Nic więcej się nie wydarzyło.
Poczułam ulgę i jednocześnie wstyd za swoje podejrzenia. Ale też gniew – dlaczego mi nie powiedział? Dlaczego przez tyle lat nosił to w sobie?
– Paweł… Ja chcę wiedzieć wszystko – powiedziałam łamiącym się głosem. – Nawet jeśli to boli.
Przytulił mnie mocno.
– Przepraszam, Anka. Bałem się twojej reakcji. Bałem się, że cię stracę.
Siedzieliśmy tak długo w ciszy, trzymając się za ręce. Wiedziałam już, że nie wszystko da się posprzątać podczas wiosennych porządków. Niektóre sprawy trzeba przepracować razem – nawet jeśli bolą.
Czasem zastanawiam się: ile jeszcze tajemnic kryje nasza codzienność? Czy naprawdę jesteśmy gotowi je odkrywać? Może lepiej czasem pozwolić im odejść razem z kurzem przeszłości?