Teściowa powiedziała mi w kuchni, że „w tej rodzinie zawsze było wiadomo, kto decyduje” i wtedy dotarło do mnie, ile przez lata oddałam ze świętego spokoju
Siedziałam u teściów przy stole i słuchałam, jak znowu ktoś układa mi życie, a ja pierwszy raz nie umiałam już udawać, że nic się nie dzieje. Długo wmawiałam sobie, że dla zgody w rodzinie warto przemilczeć różne rzeczy, ale w końcu sama przestałam wiedzieć, gdzie kończy się kompromis, a zaczyna rezygnacja z siebie. Teraz mam wyrzuty sumienia, bo postawiłam granicę późno i w kiepski sposób, a i tak to ja zostałam tą, która „psuje atmosferę”.