Poszedłem do szkoły po tym, jak mój syn zemdlał na sprawdzianie

Poszedłem do szkoły po tym, jak mój syn zemdlał na sprawdzianie

Poszedłem do szkoły wściekły i przerażony, bo mój syn zemdlał na lekcji po tym, jak nauczyciel kazał mu usiąść i „nie kombinować” 😡. Skończyło się SOR-em, szwami i tą najgorszą myślą, że przecież ostrzegałem szkołę tyle razy 😔. W tej historii nie tylko oni zawalili, bo ja też za długo wierzyłem, że jak doniosę zaświadczenia, to wszyscy potraktują sprawę poważnie. Ostatecznie szkoła zrobiła obowiązkowe szkolenie dla całej kadry, ale cena za tę lekcję była stanowczo za wysoka 💔.

Powiedział, że „to tylko praca”, a ja siedziałam sama z dzieckiem na SOR-ze i wtedy coś we mnie pękło

Powiedział, że „to tylko praca”, a ja siedziałam sama z dzieckiem na SOR-ze i wtedy coś we mnie pękło

Najbardziej bolało mnie nie to, że sobie nie radził, tylko że w najgorszym momencie wybrał być gdzie indziej. Do dziś nie wiem, czy da się wybaczyć brak ogarnięcia, kiedy dla drugiej osoby wygląda to już jak zwykłe opuszczenie. 😔🏥💔
Jeśli chcesz zobaczyć, co było dalej i dlaczego sama też mam sobie sporo do zarzucenia, przeczytaj historię poniżej 👇