Oddałam spokój za „święty porządek” w domu i dopiero teraz widzę, jak bardzo zniknęłam
Długo wmawiałam sobie, że ustępowanie w domu to cena za spokój i stabilność. Dopiero po jednej zwykłej kłótni o bałagan zrozumiałam, że od miesięcy żyję tak, jakby moje potrzeby w ogóle się nie liczyły. Sama też nie jestem bez winy, bo za długo milczałam i godziłam się na rzeczy, które coraz bardziej mnie niszczyły.