Gdy przeszłość wraca na próg: Moja historia z Damianem i Laną
– Mamo, kto to? – głos Lany, mojej córki, drżał lekko, gdy spojrzała przez okno na mężczyznę stojącego pod naszym blokiem. Był majowy wieczór, powietrze pachniało bzem, a ja właśnie nalewałam jej herbatę. Nie musiałam patrzeć, żeby wiedzieć, kto to. Po dwunastu latach nieobecności Damian wrócił.
Wszystko we mnie zamarło. Przez chwilę miałam ochotę udawać, że go nie widzę, że to tylko złudzenie. Ale Lana już podbiegła do drzwi i zanim zdążyłam ją powstrzymać, otworzyła je szeroko.
– Cześć… – Damian stał niepewnie na progu, z torbą przewieszoną przez ramię. Wyglądał starzej, miał więcej siwych włosów niż wtedy, gdy odchodził. Ale jego oczy – te same niebieskie oczy, które kiedyś kochałam – patrzyły na mnie z mieszaniną lęku i nadziei.
– Czego chcesz? – zapytałam chłodno, starając się nie dopuścić do głosu emocji. Lana spojrzała na mnie pytająco.
– Chciałem… porozmawiać. Z tobą. Z wami – odpowiedział cicho Damian.
Przez chwilę panowała cisza. Słyszałam tylko tykanie zegara i szum samochodów za oknem. W końcu Lana odezwała się pierwsza:
– Mamo, może go wpuszczę? – Jej głos był pełen ciekawości i niepokoju.
Nie mogłam jej odmówić. Wpuściłam Damiana do środka. Usiadł przy stole, tam gdzie zawsze siadał, zanim wszystko się rozpadło.
– Dlaczego teraz? – zapytałam bez ogródek. – Po tylu latach?
Damian spuścił wzrok. – Wiem, że nie mam prawa prosić o wybaczenie. Ale musiałem spróbować. Chciałem zobaczyć Lanę… i ciebie.
Lana patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. Miała wtedy zaledwie cztery lata, gdy odszedł. Przez lata pytała o ojca coraz rzadziej, aż w końcu przestała w ogóle o nim mówić.
– Czy ty… masz teraz inną rodzinę? – zapytała nagle Lana.
Damian pokręcił głową. – Nie. To wszystko się rozpadło. Popełniłem błąd, którego nie potrafię sobie wybaczyć.
Poczułam narastającą złość. Przez dwanaście lat byłam sama ze wszystkim: z chorobami Lany, z jej pierwszymi dniami w szkole, z jej łzami i radościami. Zawsze brakowało mi kogoś, kto by mnie wsparł, kto by powiedział: „Damy radę”.
– Myślisz, że możesz tak po prostu wrócić? – zapytałam ostro. – Że wszystko będzie jak dawniej?
Damian milczał przez chwilę. – Nie oczekuję tego. Chciałem tylko… być blisko was. Jeśli mi pozwolicie.
Lana spojrzała na mnie błagalnie. – Mamo…
Wiedziałam, że dla niej to szansa na poznanie ojca. Ale dla mnie? To powrót do bólu, który przez lata próbowałam zagłuszyć pracą i codziennością.
Przypomniałam sobie tamten dzień sprzed lat. Damian wrócił późno do domu, pachniał damskimi perfumami. Powiedział mi wtedy: „Zakochałem się w kimś innym”. Pamiętam krzyk, płacz Lany za ścianą i ciszę po jego wyjściu.
Przez lata budowałam nasze życie od nowa. Pracowałam w dwóch miejscach, żeby opłacić mieszkanie i zapewnić Lanę wszystko, czego potrzebowała. Były dni, kiedy nie miałam siły wstać z łóżka, ale musiałam – dla niej.
Teraz Damian siedział przede mną jak cień przeszłości.
– Chciałabym ci wybaczyć – powiedziałam w końcu cicho – ale nie wiem, czy potrafię.
Damian skinął głową ze zrozumieniem. – Rozumiem. Ale jeśli pozwolisz mi być choć trochę częścią waszego życia… będę wdzięczny.
Lana zaczęła płakać cicho. Przytuliłam ją mocno do siebie.
– Mamo… ja chcę go poznać – wyszeptała.
Patrzyłam na nią długo. Była już prawie dorosła, miała swoje marzenia i lęki. Czy miałam prawo zabraniać jej kontaktu z ojcem?
– Możesz go poznać – powiedziałam w końcu do Lany – ale ja potrzebuję czasu.
Damian spojrzał na mnie z wdzięcznością i smutkiem jednocześnie.
Po jego wyjściu długo siedziałyśmy z Laną w ciszy.
– Myślisz, że on naprawdę się zmienił? – zapytała cicho.
Nie wiedziałam. Przeszłość nie daje się tak łatwo wymazać.
Czasem zastanawiam się: czy można naprawdę wybaczyć zdradę? Czy warto dawać drugą szansę komuś, kto raz już złamał nam serce?
A wy? Co byście zrobili na moim miejscu?