Kiedy największa zdrada przychodzi od najbliższej osoby – historia Magdy i Agaty
„Magda, czy mogę u ciebie zostać na kilka tygodni? Naprawdę nie mam się gdzie podziać…” – usłyszałam w słuchawce głos Agaty, mojej przyjaciółki od liceum. Była roztrzęsiona, a ja nie zastanawiałam się ani chwili. „Oczywiście, Agata, przyjeżdżaj. Jesteś dla mnie jak siostra.”
Nie wiedziałam wtedy, że te słowa będą mnie prześladować przez kolejne miesiące. Agata pojawiła się u nas z jedną walizką i oczami pełnymi łez. Mój mąż, Tomek, był trochę sceptyczny, ale nie protestował. „To tylko na chwilę, prawda?” – zapytał cicho, kiedy zamknęłam za nią drzwi. „Oczywiście, przecież to Agata. Pomogłaby mi bez wahania.”
Pierwsze dni były jak powrót do dawnych czasów. Siedziałyśmy wieczorami w kuchni, piłyśmy herbatę i śmiałyśmy się z głupot, które robiłyśmy w liceum. Tomek czasem do nas dołączał, ale częściej zamykał się w swoim gabinecie. Wtedy jeszcze nie widziałam, jak bardzo się oddalamy.
Agata zaczęła coraz częściej zostawać w domu, kiedy ja wychodziłam do pracy. Zostawiała po sobie ślady – kubek po kawie, niedbale rzucony sweter, zapach jej perfum w łazience. Z czasem zaczęłam czuć się jak gość we własnym domu. „Magda, nie przeszkadza ci, że korzystam z twojego szamponu?” – pytała z uśmiechem, a ja machałam ręką, choć w środku czułam ukłucie niepokoju.
Pewnego dnia wróciłam wcześniej z pracy. W przedpokoju usłyszałam śmiech Agaty i Tomka. Weszłam do salonu – siedzieli razem na kanapie, oglądali jakiś głupi program i żartowali. „O, Magda! Wróciłaś!” – zawołała Agata, jakby to był jej dom. Tomek spojrzał na mnie z lekkim zażenowaniem. „Agata pokazała mi, jak zrobić ten twój ulubiony makaron” – powiedział. Uśmiechnęłam się, ale coś we mnie pękło.
Zaczęłam zauważać drobiazgi. Agata coraz częściej gotowała obiady, które Tomek uwielbiał, choć ja nie znosiłam. Zostawiała mu karteczki z uśmiechami, a on odpowiadał jej żartami. Kiedyś usłyszałam, jak rozmawiają w kuchni. „Tomek, ty to masz szczęście do kobiet” – śmiała się Agata. „Nie narzekam” – odpowiedział, a ja poczułam, jak serce mi zamiera.
Próbowałam rozmawiać z Tomkiem. „Nie przeszkadza ci, że Agata tak się panoszy?” – zapytałam. „Przesadzasz, Magda. Ona po prostu czuje się u nas swobodnie. To dobrze, prawda?” – odpowiedział, nie patrząc mi w oczy. Zaczęłam czuć się niewidzialna.
Pewnego wieczoru, kiedy wróciłam z pracy, zastałam Agatę w mojej sypialni. Przeglądała moją szafę. „Szukam czegoś na dzisiejszy wieczór. Tomek zaprosił mnie na koncert, mówił, że ty nie lubisz takiej muzyki” – powiedziała z uśmiechem. Stałam jak wryta. „To mój mąż, Agata” – powiedziałam cicho. „Wiem, Magda. Ale przecież nie masz nic przeciwko, prawda?”
Tamtej nocy nie spałam. Słyszałam, jak wracają po północy, śmieją się na schodach. Tomek wszedł do sypialni, pachniał winem i jej perfumami. „Nie przesadzaj, Magda. To tylko koncert” – powiedział, kiedy zapytałam, dlaczego nie powiedział mi o planach.
Zaczęłam się wycofywać. Przestałam rozmawiać z Agatą, unikałam Tomka. W pracy byłam rozkojarzona, w domu czułam się jak intruz. Mama zauważyła, że coś jest nie tak. „Magda, co się dzieje?” – zapytała przez telefon. „Nic, mamo. Po prostu jestem zmęczona.”
Pewnego dnia wróciłam do domu wcześniej niż zwykle. W salonie panowała cisza. Usłyszałam głosy z sypialni. „Tomek, nie możemy tak dalej” – mówiła Agata. „Magda się domyśla.” „Nie martw się, ona nic nie zrobi. Jest za słaba” – odpowiedział mój mąż. Poczułam, jak nogi uginają się pode mną. Weszłam do pokoju. „Naprawdę myślicie, że jestem ślepa?” – zapytałam. Agata zbladła, Tomek spuścił wzrok.
„Magda, to nie tak…” – zaczęła Agata. „To dokładnie tak” – przerwałam jej. „Zdradziliście mnie oboje. Ty, Agata, byłaś dla mnie jak siostra. Tomek, przysięgałeś mi wierność.”
Wybiegłam z domu, nie wiedząc, dokąd idę. Siedziałam na ławce w parku, płakałam jak dziecko. Zadzwoniłam do mamy. „Mamo, nie mam już nikogo” – wyszeptałam. „Masz mnie, córeczko. Zawsze będziesz miała mnie.”
Minęły tygodnie, zanim wróciłam do domu. Agata już tam nie było. Tomek próbował przepraszać, tłumaczyć się, ale nie potrafiłam mu wybaczyć. Najgorsze było to, że nie bolała mnie zdrada męża. Bolało mnie to, że Agata, moja przyjaciółka, potrafiła mnie tak zranić. Zaufałam jej bezgranicznie, a ona wbiła mi nóż w plecy.
Dziś żyję sama. Uczę się ufać na nowo, choć to trudne. Czasem patrzę w lustro i pytam siebie: czy można jeszcze wierzyć ludziom, jeśli największa zdrada przyszła od najbliższej osoby? Czy wy też kiedyś poczuliście, że świat wali się przez kogoś, komu oddaliście serce?