Niechciana prawda: Odkrycie, które rozbiło moje małżeństwo – historia zdrady, która zmieniła wszystko
— Michał, śpisz? — usłyszałem szept żony, kiedy przekręcałem się na drugi bok, próbując znaleźć wygodniejszą pozycję. Była trzecia nad ranem, a ja miałem wrażenie, że głowa zaraz mi pęknie. — Nie, nie śpię — odpowiedziałem cicho, nie otwierając oczu. — Coś się stało?
Nie odpowiedziała. Usłyszałem tylko cichy szelest telefonu przesuwanego po szafce nocnej. W tej chwili nie wiedziałem jeszcze, że za kilka minut moje życie rozpadnie się na kawałki.
Kiedy usłyszałem dźwięk powiadomienia, coś mnie tknęło. Zawsze ufałem Agnieszce. Byliśmy razem od liceum, przeszliśmy przez studia, pierwszą pracę, narodziny naszej córki Zosi. Ale tej nocy coś było inaczej. Może to przez ten ból głowy, może przez jej nerwowe ruchy. Udawałem, że śpię, ale kątem oka widziałem, jak pisze wiadomość. Po chwili wyszła do łazienki.
Nie wiem, co mnie podkusiło. Może to był impuls, może przeczucie. Sięgnąłem po jej telefon. Ekran był odblokowany. Zobaczyłem rozmowę z kimś zapisanym jako „Kuba Praca”. Przewinąłem kilka wiadomości i poczułem, jak serce zaczyna mi walić jak młotem.
— Tęsknię za tobą. Nie mogę się doczekać naszego spotkania — przeczytałem.
Zamarłem. Przez chwilę miałem nadzieję, że to jakiś żart, nieporozumienie. Ale kolejne wiadomości nie pozostawiały złudzeń. „Wczoraj było cudownie”, „Twój zapach został na mojej koszuli”.
Usiadłem na łóżku, telefon drżał mi w dłoniach. Słyszałem szum w uszach i czułem, jak świat zaczyna wirować.
Agnieszka wróciła z łazienki i spojrzała na mnie z przerażeniem.
— Michał… co ty robisz?
— Kim jest Kuba? — zapytałem cicho, pokazując jej telefon.
Przez chwilę patrzyła na mnie w milczeniu. Widziałem w jej oczach strach i coś jeszcze — ulgę? Może czekała na ten moment?
— To nie tak… — zaczęła.
— To jak? — przerwałem jej. — To nie tak, że mnie zdradzasz?
Usiadła na brzegu łóżka i ukryła twarz w dłoniach. Cisza między nami była gęsta jak mgła.
— Michał… ja… nie wiem, co mam powiedzieć.
— Powiedz prawdę — wyszeptałem.
Zaczęła płakać. Nigdy wcześniej nie widziałem jej tak rozbitej.
— Poznałam Kubę w pracy. Było mi źle… Czułam się samotna. Ty ciągle pracowałeś, wracałeś późno… Zosia była chora, ja byłam wykończona… On po prostu był obok.
Słuchałem jej słów jak przez mgłę. Każde zdanie wbijało się we mnie jak nóż.
— I co teraz? — zapytałem po dłuższej chwili ciszy.
— Nie wiem… Przepraszam cię. Nie chciałam cię skrzywdzić.
Wyszedłem z sypialni i zamknąłem się w kuchni. Siedziałem przy stole i patrzyłem w ciemność za oknem. Próbowałem zrozumieć, gdzie popełniłem błąd. Czy naprawdę byłem aż tak nieobecny? Czy można usprawiedliwić zdradę samotnością?
Następne dni były jak koszmar na jawie. Agnieszka próbowała rozmawiać, tłumaczyć się, płakała niemal bez przerwy. Ja milczałem. W pracy nie mogłem się skupić, w domu unikałem jej wzroku. Zosia wyczuwała napięcie i coraz częściej pytała: „Tato, dlaczego mama płacze?”
Pewnego wieczoru usiedliśmy razem przy stole. Agnieszka zaczęła mówić:
— Michał… wiem, że zawiodłam twoje zaufanie. Ale chcę to naprawić. Chcę walczyć o naszą rodzinę.
Patrzyłem na nią długo w milczeniu.
— Jak mam ci zaufać? Jak mam zapomnieć te wiadomości?
— Nie wiem… Ale jestem gotowa zrobić wszystko — odpowiedziała drżącym głosem.
Zgodziłem się na terapię dla par. Chodziliśmy co tydzień do pani psycholog, rozmawialiśmy o wszystkim: o mojej pracy, o jej samotności, o naszych lękach i marzeniach sprzed lat. Były momenty nadziei i chwile zwątpienia.
Najtrudniejsze były rozmowy z rodziną. Moja mama od razu wyczuła, że coś jest nie tak.
— Michałku, co się dzieje? — zapytała pewnego dnia przez telefon.
Nie potrafiłem jej odpowiedzieć. W końcu powiedziałem tylko:
— Mamo… Agnieszka mnie zdradziła.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
— Synku… to straszne. Ale pamiętaj, że zawsze możesz wrócić do domu.
Ojciec był bardziej stanowczy:
— Nie pozwól się poniżać! Kobieta raz zdradziła, zdradzi drugi raz!
Te słowa bolały mnie jeszcze bardziej. Wiedziałem jednak, że decyzja należy do mnie.
Minęły miesiące. Zosia skończyła sześć lat i poszła do zerówki. Agnieszka starała się jak mogła: gotowała ulubione obiady, pisała mi karteczki z miłymi słowami, przynosiła kawę do łóżka w weekendy. Ale ja ciągle widziałem przed oczami te wiadomości.
Pewnego dnia spotkałem Kubę przypadkiem pod biurem Agnieszki. Spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:
— Przepraszam cię, Michał. To nie powinno się wydarzyć.
Nie odpowiedziałem mu nic. Po prostu odszedłem.
Wieczorem długo rozmawiałem z Agnieszką.
— Chciałbym ci wybaczyć — powiedziałem w końcu — ale nie wiem, czy potrafię jeszcze być szczery wobec siebie.
Spojrzała na mnie ze łzami w oczach:
— Kocham cię i będę czekać tyle, ile trzeba.
Dziś mija rok od tamtej nocy. Nadal mieszkamy razem ze względu na Zosię, ale między nami jest mur zbudowany z niedopowiedzianych słów i niewypowiedzianych żalów. Czasem myślę o rozwodzie, czasem o przebaczeniu.
Czy można odbudować zaufanie po zdradzie? Czy warto walczyć o rodzinę za wszelką cenę? A może lepiej pozwolić sobie odejść i zacząć wszystko od nowa?