„Sprzedajmy to mieszkanie, bo ja już tak nie dam rady” — usłyszałam od siostry i poczułam, jak grunt usuwa mi się spod nóg
Siedzę z tym od kilku tygodni i dalej nie wiem, czy bardziej zawiodła mnie rodzina, czy ja sama siebie. Po śmierci mamy zostało nam mieszkanie, które dla jednej strony jest po prostu kosztem i problemem, a dla mnie było ostatnim miejscem, gdzie jeszcze czułam, że coś w życiu jest stałe. Im dłużej o tym rozmawiamy, tym mniej wiem, czy walczę o pamięć, o własną godność, czy tylko boję się zostać z niczym.