Uciekłam z dziećmi do ośrodka, ale on wciąż próbował trzymać nas za gardło

Wyszłam z domu z dwiema torbami, synem za rękę i córką na rękach, bo wiedziałam, że jeśli zostanę jeszcze jeden dzień, coś we mnie pęknie na zawsze. Myślałam, że za drzwiami ośrodka w końcu odetnę się od strachu, ale wtedy zaczęła się inna walka — o dzieci, pieniądze i spokój 😔🏠⚖️
Jeśli chcesz wiedzieć, co wydarzyło się dalej i czy naprawdę udało mi się stanąć na nogi, przeczytaj historię poniżej 👇