Pod maską troski szukał moich wad — aż złożyłam pozew o rozwód
Od pierwszych chwil mojego małżeństwa z Pawłem czułam, że coś jest nie tak, ale przez długi czas nie umiałam tego nazwać. Jego troska była jak ciepły koc, który z czasem zaczął mnie dusić, a każde jego słowo, choć wypowiedziane z uśmiechem, zostawiało we mnie ślad niepewności. Dziś, po rozwodzie, próbuję zrozumieć, jak mogłam tak długo nie widzieć, że to nie ja byłam problemem.