Usłyszałam, że „to tylko formalność”, a potem odkryłam, że całe nasze wspólne życie od początku było zabezpieczeniem dla niego, nie dla nas
Myślałam, że budujemy z partnerem normalną przyszłość, nawet jeśli nie było łatwo i często się o pieniądze kłóciliśmy. Dopiero gdy przypadkiem zobaczyłam dokumenty dotyczące mieszkania i jego rozmowy z rodziną, zrozumiałam, że w tej relacji nie chodziło o wspólne bezpieczeństwo, tylko o jego święty spokój. Teraz nie umiem rozstrzygnąć, czy da się jeszcze kochać kogoś, komu już się nie ufa.