Żal w sercu: Dylemat Pawła między dwiema miłościami
– Paweł, powiedz mi w końcu prawdę. Kochasz mnie jeszcze? – głos Magdy drżał, a jej oczy błyszczały łzami. Stała w kuchni, opierając się o blat, jakby tylko to trzymało ją w pionie.
Zamarłem z kubkiem kawy w dłoni. W powietrzu wisiał zapach świeżo zmielonych ziaren i napięcie tak gęste, że można by je kroić nożem. Przez chwilę nie mogłem wydobyć z siebie głosu. W głowie miałem chaos – obrazy Ani, mojej byłej żony, i naszej córki Zosi mieszały się z twarzą Magdy.
– Magda… – zacząłem cicho, ale ona przerwała mi ruchem ręki.
– Nie mów mi znowu, że „to skomplikowane”. Ja już wiem. Słyszę, jak mówisz przez sen jej imię. Widzę, jak patrzysz na zdjęcia Zosi na Facebooku. Nawet nie próbujesz tego ukryć.
Zacisnąłem powieki. Miała rację. Odkąd rozstałem się z Anią, a potem związałem z Magdą, nie potrafiłem zamknąć tamtego rozdziału. Zosia miała już siedem lat. Ostatnio widziałem ją tylko przez ekran telefonu – Ania nie chciała mnie widywać po tym, jak odszedłem.
Wszystko zaczęło się dwa lata temu. Miałem wtedy trzydzieści pięć lat i wydawało mi się, że wiem, czego chcę od życia. Ania była moją pierwszą miłością ze studiów – poznaliśmy się na Uniwersytecie Warszawskim podczas wykładów z literatury polskiej. Była cicha, zamknięta w sobie, ale miała w sobie coś magnetycznego. Po ślubie wszystko wydawało się proste: praca w wydawnictwie, narodziny Zosi, wspólne wieczory przy winie.
Ale potem pojawiły się kłótnie o pieniądze, o czas dla siebie, o zmęczenie. Przestałem wracać do domu na kolacje. Zamiast tego zostawałem dłużej w pracy albo wychodziłem z kolegami na piwo. Ania zamknęła się w sobie jeszcze bardziej. Czułem się coraz bardziej obcy we własnym domu.
Wtedy poznałem Magdę – młodszą ode mnie o siedem lat redaktorkę z naszego działu. Była pełna energii, śmiała się głośno i potrafiła rozjaśnić każdy dzień swoim uśmiechem. Zaczęliśmy rozmawiać po godzinach pracy, potem były wspólne wyjścia na kawę… aż w końcu nie potrafiłem już wrócić do Ani tak jak dawniej.
Rozwód był bolesny i szybki. Ania nie chciała walczyć. Powiedziała tylko:
– Jeśli chcesz odejść, odejdź. Ale pamiętaj – Zosia zawsze będzie twoją córką.
Przez pierwsze miesiące po ślubie z Magdą byłem szczęśliwy – albo przynajmniej tak mi się wydawało. Nowe mieszkanie na Mokotowie, wspólne plany na przyszłość… Ale im bardziej próbowałem ułożyć sobie życie na nowo, tym częściej wracały do mnie wspomnienia o Ani i Zosi.
Magda szybko zauważyła zmianę. Przestałem ją przytulać przed snem, coraz częściej zamykałem się w sobie. Zacząłem przeglądać stare zdjęcia na telefonie – Zosia na rowerku w parku Skaryszewskim, Ania śmiejąca się podczas wakacji nad Bałtykiem…
Pewnego wieczoru Magda znalazła mnie płaczącego w łazience.
– Paweł… co się dzieje? – zapytała cicho.
Nie potrafiłem jej odpowiedzieć.
Z czasem nasza relacja zaczęła przypominać pole minowe. Każde słowo mogło wywołać wybuch. Magda coraz częściej pytała o Anię i Zosię.
– Czy ty naprawdę myślisz o nich codziennie? – zapytała pewnego dnia podczas obiadu.
– Nie wiem… – odpowiedziałem szczerze. – Po prostu nie potrafię przestać.
Zaczęliśmy się kłócić o drobiazgi: o to, kto wyrzuci śmieci, kto kupi mleko do kawy. Ale pod powierzchnią tych sprzeczek kryło się coś znacznie głębszego – mój żal i poczucie winy.
Któregoś dnia zadzwoniła do mnie Ania.
– Paweł… Zosia pytała dziś o ciebie. Może byś ją odwiedził? – jej głos był spokojny, ale wyczuwałem w nim nutę smutku.
Serce mi zabiło mocniej.
– Oczywiście! Kiedy mogę przyjechać?
– W sobotę po południu. Ale… Paweł… nie rób jej nadziei, jeśli nie zamierzasz być obecny w jej życiu naprawdę.
Te słowa bolały bardziej niż cokolwiek innego.
W sobotę poszedłem do starego mieszkania na Pradze-Północ. Zosia otworzyła drzwi i rzuciła mi się na szyję.
– Tato! Tato! Zobacz, narysowałam dla ciebie obrazek!
Patrzyłem na nią i czułem łzy pod powiekami. Była taka duża… i taka podobna do Ani.
Ania patrzyła na nas z kuchni. Przez chwilę poczułem się jak dawniej – jakby czas cofnął się o kilka lat.
Po powrocie do domu Magda czekała na mnie w salonie.
– Byłeś u nich? – zapytała bez ogródek.
– Tak…
– I co teraz? Chcesz wrócić do Ani?
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. W mojej głowie kłębiły się sprzeczne uczucia: tęsknota za rodziną i poczucie obowiązku wobec Magdy.
Następne tygodnie były koszmarem. Magda zaczęła unikać mnie w domu. Przestała gotować obiady, spała na kanapie w salonie.
Pewnej nocy usłyszałem jej cichy płacz przez drzwi sypialni.
– Paweł… ja już nie mogę tak żyć – powiedziała rano. – Albo wybierasz mnie i próbujemy to naprawić… albo odejdź i pozwól mi zacząć od nowa.
Patrzyłem na nią długo. Była młoda, piękna… zasługiwała na szczęście. Ale ja nie potrafiłem już udawać.
Pojechałem do Ani jeszcze raz. Siedzieliśmy razem przy stole w kuchni.
– Paweł… dlaczego wróciłeś? – zapytała cicho.
– Nie wiem… Może dlatego, że nigdy nie przestałem was kochać?
Ania spojrzała na mnie smutno.
– To za mało. Nie możesz wrócić tylko dlatego, że ci źle bez nas. Musisz wiedzieć, czego chcesz naprawdę.
Wróciłem do pustego mieszkania na Mokotowie i usiadłem przy oknie. Patrzyłem na światła miasta i czułem się bardziej samotny niż kiedykolwiek wcześniej.
Dziś mija rok od tamtych wydarzeń. Magda wyprowadziła się do Krakowa – znalazła nową pracę i podobno kogoś poznała. Ania pozwala mi widywać Zosię raz w tygodniu – powoli odbudowujemy relację ojciec-córka.
Ale każdego dnia pytam siebie: czy można naprawić to, co się rozpadło? Czy człowiek ma prawo do drugiej szansy? A może są decyzje, których nie da się już odwrócić?
Czy wy też kiedyś żałowaliście wyborów serca? Co byście zrobili na moim miejscu?